Europejski kot krótkowłosy

Europejski kot krótkowłosy

Sandokan z IvankyCh. Bello z Kajetanky
Według zupełnie niepotwierdzonych informacji koty krótkowłose przemieszczały się z terenów Afryki przez południową Europę ku północy wraz z armią Cesarstwa Rzymskiego. Wcześniej zdążyły już skutecznie zasiedlić basen Morza Śródziemnego i wkroczyć w świat człowieka.
Ludzie dość szybko odkryli pożytek z niewielkich kotów. Skutecznie chroniły zgromadzone zapasy żywności przed inwazją gryzoni. Zmiana trybu życia na bardziej osiadły oraz przejście od zbieractwa i łowiectwa do gospodarki rolnej doprowadziły do swoistej symbiozy ludzi i kotów. Obie strony czerpały z niej korzyści.
Koty wykazały się sporą inteligencją i umiejętnością przewidywania przyszłości. Początkowo mieszkały kątem w ludzkim świecie. Po kilku tysiącach lat stały się dla niektórych homoidalnych stworzeń całym światem. Ale może nie wybiegajmy aż tak daleko w przyszłość.
Rzymianie przez niemal pół tysiąca lat umacniali swoją pozycję w Europie i wokół Morza Śródziemnego. Można założyć, że koty, które zdążyły już udowodnić swoją przydatność w egipskiej gospodarce rolno-magazynowej, zostały docenione również przez wojska okupacyjne. Wraz z przepływem towarów i rozwojem handlu zapewne przemieszczały się po całym imperium.
Ekspansja rzymska przebiegała w wielu kierunkach. Najpierw następowało siłowe przejęcie nowych terytoriów, a później ich kolonizacja. Wraz z osadnikami, a być może także z wojskowymi taborami, koty krótkowłose — oczywiście o afrykańskim rodowodzie, bo jakże by inaczej — trafiały do kolejnych regionów Europy. Miały dotrzeć nawet na Wyspy Brytyjskie, gdzie dały początek populacji, z której znacznie później wyodrębniono rodzimą rasę brytyjską.
Szlak rzymskiej ekspansji wyznaczały między innymi ufortyfikowane osady kolonizatorów. Można jednak założyć, że koty nie ograniczały swojej aktywności do ludzkich siedzib. Trudno przecież powstrzymać je przed eksploracją otaczającego świata. Jeszcze trudniej zabronić im swobodnych kontaktów prokreacyjnych. W ten sposób mogło dochodzić do krzyżowania się kotów domowych z dzikimi.
Przykładem z naszego podwórka jest rodzimy żbik, który stosunkowo łatwo krzyżuje się z kotem domowym. Skutki tych kontaktów są na tyle poważne, że dziś trudno spotkać żbika o niezakłóconej domieszką genetycznej czystości.
W czasach rzymskiej ekspansji z pewnością mogło dochodzić do podobnych kontaktów.
Po drodze koty krótkowłose stopniowo zatracały niektóre cechy smukłych, delikatnych kotów afrykańskich. Zyskiwały natomiast cechy lepiej przystosowujące je do trudniejszych warunków. Stawały się bardziej krępe, miały mocniejszy kościec i były silniejsze fizycznie. Ich futro zyskiwało też większą odporność na warunki atmosferyczne.
Oczywiście był to proces długotrwały. Takie zmiany nie zachodziły z dnia na dzień.
W Europie również doceniono rolę kota. Po stuleciach obecności u boku człowieka jego przydatność była dobrze znana. Nie zawsze jednak było różowo i kolorowo. Koty przetrwały również okresy, w których spotykały się z niechęcią i prześladowaniami.
Przez wieki pomagały chronić zapasy żywności przed gryzoniami. Taką rolę odgrywają w niektórych miejscach do dziś. W Wielkiej Brytanii znane są przypadki kotów zatrudnianych w magazynach, między innymi zbożowych. Ich zadaniem było ograniczanie liczebności gryzoni. Niektóre otrzymywały nawet swoiste wynagrodzenie za swoją pracę, były na etacie.
Przez stulecia obecności kotów krótkowłosych w Europie poszczególne populacje rozwijały się w różnych warunkach. Z czasem pojawiły się różnice w ich eksterierze. W niektórych regionach można było dostrzec wyraźne odmienności w budowie ciała, proporcjach i wyglądzie sierści.
W pierwszej połowie XX wieku, szczególnie w Szwecji, podjęto działania zmierzające do uporządkowania hodowli miejscowych kotów krótkowłosych. Zaczęto rozwijać hodowlę planową, której celem było zachowanie naturalnego typu europejskiego kota krótkowłosego. Pewnie nie chodziło o odtworzenie konkretnej populacji z czasów rzymskich, lecz o utrwalenie cech kotów od pokoleń żyjących w Europie.
W 1949 roku kot europejski został uznany przez Międzynarodową Federację Felinologiczną FIFe. Dopiero jednak w 1982 roku wprowadzono odrębny wzorzec rasy, który wyraźnie rozgraniczył koty brytyjskie krótkowłose i europejskie. Podobne porządkowanie przeprowadzono w przypadku kotów kartuskich, które na pewnym etapie historii hodowli można było krzyżować z niebieskimi kotami brytyjskimi. Co ciekawe, ślady dawnych powiązań z kotami europejskimi można odnaleźć również w rodowodach niektórych starszych linii hodowlanych kotów brytyjskich.

dartagnan
Swoją drogą, ciekawe, jak wyglądałby wzorzec kota krótkowłosego z czasów rzymskich, gdybyśmy mogli go dziś opracować. Na ile odpowiadałby cechom współczesnego kota europejskiego krótkowłosego? Czy różnice okazałyby się znaczne? Tego nie wiemy. Brakuje nam wystarczającego materiału porównawczego, który pozwoliłby rzetelnie ocenić budowę dawnych kotów. Pozostają więc przypuszczenia i historyczna wyobraźnia. A ta, jak wiadomo, potrafi czasem płatać figle i zapędzić w tak zwany „kozi róg”.
Skandynawia nadal odgrywa ważną rolę w hodowli kota europejskiego krótkowłosego. W Finlandii działa nawet specjalistyczny klub rasy SER-FER, założony w październiku 1987 roku. Jego celem jest rozwijanie planowej hodowli oraz popularyzacja tych kotów.

Kot europejski-2Zrzut ekranu 2026-10-19 133058

A jak to jest w Polsce?
Jeżeli chcemy odtworzyć historię tej rasy w Polsce, musimy więc sięgnąć do starszych źródeł archiwalnych. To właśnie tam mogą kryć się ślady i wskazówki.
Polska historia kota europejskiego krótkowłosego okazała się dość krótka, choć zapewne nie wszystkie jej epizody udało się dotąd odtworzyć. Zachowane dokumenty pozwalają jednak przywołać kilka interesujących faktów i przypomnieć koty, które przed laty próbowały zdobyć miejsce w polskiej felinologii.
W 1990 roku Hanna Królikowska, działająca w Oddziale III w Łodzi Stowarzyszenia Hodowców Kotów Rasowych w Polsce, zarejestrowała kotkę europejską krótkowłosą o umaszczeniu czarny szylkret z białym (f03), o imieniu Paskuda. Według dokumentów urodziła się 4 kwietnia 1988 roku, a jej rodzice pozostali nieznani. Cztery lata później miała już na koncie tytuł championa międzynarodowego.

Katalog MWK Łódź 1994
Kolejne ślady odnajdujemy w 1995 roku. Na wystawie kotów w Łodzi Wiesław Tarczyński zaprezentował w klasie nowicjatu jedenastomiesięcznego, czarnego kocurka o imieniu Kiciol. Urodził się 27 grudnia 1994 roku. W tej samej klasie zadebiutował również Filemon, biały kocurek o różnobarwnych oczach, urodzony 20 września 1992 roku i wystawiony przez Mariusza Stańczyka.
Kiciola i Paskudę spotykaliśmy później także na kolejnych wystawach. Kocur zdobył tytuł championa międzynarodowego. Kotka natomiast gromadziła certyfikaty na grand inter championa. Z zachowanej dokumentacji autora wynika również, że Kiciol co najmniej raz otrzymał nominację do Best in Show.
Próby rozwijania hodowli podejmowali także inni miłośnicy rasy. Jolanta i Grzegorz Niziołowie pokazali Śliwkę o umaszczeniu czarnym z białym, urodzoną w sierpniu 1996 roku. Podczas wystawy w Poznaniu w tym samym roku uzyskała ona dwukrotnie certyfikat na championa. Pewnie w katalogu widnieje błąd co do daty jej narodzin, gdyż 3-4 miesięczne kocię nie mogło być wystawione w klasie otwartej.

Katalog MWK P-n 19961
Swoją próbę podjęła również Małgorzata Polankiewicz, wystawiając czarną kotkę Fatimę, urodzoną 1 czerwca 1994 roku. W Łodzi, dwa lata później, kotka uzyskała co najmniej jeden certyfikat na championa. W 1997 i 1998 roku Monika Małecka również w Łodzi zaprezentowała w klasie otwartej kotkę – Chere, czarną cętkowaną. Z posiadanej dokumentacji wynika, że kotka uzyskała oceny Ex1 CAC.
W połowie lat dziewięćdziesiątych w Polsce urodził się co najmniej jeden miot kotów europejskich krótkowłosych. Ojcem kociąt był czarny Kiciol. Był to ważny ślad wskazujący, że podejmowano nie tylko próby wystawowe, lecz także działania hodowlane.
W tym samym okresie hodowcy ze Śląska również podejmowali próby prezentowania swoich kotów w klasie nowicjatu. W Wielkopolsce, w 1994 roku, na podobny krok zdecydowały się trzy panie, zgłaszając zwierzęta pretendujące do rasy. Jedna z tych prób zakończyła się sukcesem.
Była nim Pusia, czarno-biała koteczka urodzona 8 maja 1993 roku, wystawiana przez Annę Pietruszkę. W klasie nowicjatu uzyskała ocenę doskonałą, co otworzyło jej drogę do dalszej rywalizacji w klasie otwartej.
Pozostałe dwa przypadki nie przyniosły równie pomyślnego rezultatu. Mercedes, prezentowana przez Krystynę Ganowską, oraz kocurek Wally, wystawiany przez Halinę Szlachetkę, nie uzyskały ocen kwalifikujących je do dalszego udziału w wystawach.
Nie wszystkie próby kończyły się więc powodzeniem, a nie każdy kot spełniał wymagania stawiane kandydatom do rasy. Były jednak chęci, konkretne koty i ich wystawcy, a przede wszystkim pierwsze sukcesy. To właśnie z takich pojedynczych prób, nie zawsze uwieńczonych powodzeniem, zaczynała się historia rasy w Polsce.
Początkowo autor sądził, że wraz z końcem XX wieku zakończyła się w Polsce przygoda z kotem europejskim krótkowłosym. Okazało się jednak, że była to konstatacja przedwczesna. W 2009 roku, podczas wystawy w Chorzowie, Janina Miodońska zaprezentowała dwa koty tej rasy: GIP Habsburga EUR n 03, z rodowodem nr (PL)FPL RX 958, oraz IC Isabellę EUR e 03, z rodowodem nr (PL)FPL RX 957. Oba urodziły się w 2006 roku.
Ostatniego kota europejskiego krótkowłosego zarejestrowano w Polskiej Federacji Felinologicznej Felis Polonia w 2012 roku i za okres od 2008 – 2025 był to jednostkowy przypadek.
Jak widać, podejmowano kolejne próby hodowli kota europejskiego krótkowłosego, a rasa nie zniknęła całkowicie z polskiego środowiska felinologicznego. Niestety, jej obecność miała charakter sporadyczny. Pojedyncze przykłady nie przełożyły się na trwały rozwój hodowli ani szersze zainteresowanie hodowców. W przeciwieństwie do niektórych innych krajów kot europejski krótkowłosy nie zdobył w Polsce większej popularności ani ugruntowanej pozycji hodowlanej.
Dlaczego? Być może jedną z przyczyn był wygląd tych kotów. Dla wielu osób niewprawionych w felinologicznych niuansach przypominały po prostu nasze poczciwe dachowce.
I być może właśnie w tym tkwił paradoks europejskiego krótkowłosego. Miał reprezentować naturalny typ kota europejskiego, ale jego największy atut — wygląd bliski zwyczajnym kotom domowym — okazał się zarazem jedną z przeszkód w zdobyciu uznania hodowców i szerszej publiczności.
PS. Pomimo podjętych wysiłków nie udało się uzyskać zdjęć polskich europejskich kotów krótkowłosych z okresu opisanego w artykule, ani nawiązać kontaktu z bohaterami tamtych wydarzeń.
Stary Lubosz, październik 2026r Roman Grabara